2013 2014 2015 2016 2018

Plener | Prace | Wystawa

SUMMER JAM 2016

SŁODKIE

SummerJam_plakat_50x70__druk

Uczestnicy:

  • MARTA ANTONIAK, ASP, Kraków
  • BOGUSŁAW BACHORCZYK, ASP, Kraków
  • ANDRZEJ BEDNARCZYK, ASP, Kraków
  • BEATA EWA BIAŁECKA, Gdańsk
  • IWONA DEMKO, ASP, Kraków
  • KATARZYNA JANKOWIAK-GUMNA, ABC Gallery, Poznań (kurator sympozjum)
  • PIOTR KORZENIOWSKI, ASP, Kraków
  • ANNA KRÓLIKIEWICZ, ASP, Gdańsk
  • NATALIA LL, Wrocław
  • WOJCIECH LEDER, ASP, Łódź
  • PAWEŁ SUSID, ASP, Warszawa
  • MAREK SOBCZYK,  Warszawa
  • SŁAWOMIR TOMAN, Wydział Artystyczny UMCS, Lublin

Wykłady i prezentacje:

  • MAJA BRZOZOWSKA-BRYWCZYŃSKA, UAM, Poznań
  • IZABELLA GUSTOWSKA, UAP, Poznań
  • MAŁGORZATA JANKOWSKA, UMK, Toruń
  • MAREK KRAJEWSKI, UAM, Poznań
  • MARTA SMOLIŃSKA, UAP, Poznań (moderowanie dyskusji)
  • ZOFIA STARIKIEWICZ, CK Zamek

SUMMER JAM 2016

Zapraszam na Summer Jam do Poznania gdzie (podobnie jak w całej Wielkopolsce) po
obiedzie podaje się słodkie. Nie deser czy ciasto, ale słodkie. Zwieńczenie posiłku,
wisienka na torcie, słodka pokusa.  Rozkoszna i grzeszna kraina cukierniczych rozkoszy.
Nasycenie.
Przesyt. Lukrowany, ociekający lukrem, syropem, słodyczą.  Oblepiająca słodycz.
Od słodkiego psują się zęby.
Słodkie oczy, słodki uśmiech, słodkie usta, słodkie słówka. Są wyrafinowane i toksyczne,
kryją coś podskórnego, przewrotnego, niebezpiecznego.
Słodkie wywołuje mdłości.
Słodki bobas, słodkie niemowlę, słodki chłopiec, słodka dziewuszka. Słodka niewinność,
czystość, naiwność. Wątpliwa słodycz dzieciństwa.
La Dolce Vita.
Słodki piesek, kotek, króliczek. Puszysty, miły w dotyku, przytulny.
Słodkie wywołuje duszność.
Słodkawy zapach padliny – słodycz wiecznego odpoczywania.
Słodkawy zapach krwi – słodkie jest życie.

Słodkie jest perwersyjne.

Katarzyna Jankowiak Gumna
ABC Gallery, Poznań, 03.2016

 

„Słodko, słodko…..mdli?!”

W ramach tegorocznej edycji sympozjum Summer Jam, zatytułowanej „Słodkie”, egzaminowana jest przewrotność i wieloznaczność tego – zdawałoby się niewinnego – epitetu. Słodkie mogą być wszak dzieci, cukierki i sny, słodka może być miłość, lecz również kłamstwa, tajemnice czy oczy osoby, która chce uwieść nas w jakimś określonym celu. Do słodkich maleństw, zwierzątek, maskotek… natychmiast wyciągamy ręce i pragniemy te „słodycze” przytulać. Jak śpiewa Golec uOrkiestra, „gdy widzę słodycze to kwiczę, a oczy mi się świecą jak znicze”. W sferze kultury popularnej znajdziemy nawet serial z Piotrem Adamczykiem w roli głównej, pod tytułem „Sama słodycz”, w jakim samotny pisarz zajmuje się swoim dziewięcioletnim synem, którego od lat nie widział, stopniowo tworząc obraz słodkiej, choć niepełnej rodzinki. Słodki tatuś, słodki synek – jakże słodcy w duecie.

Stereotypowo ze słodyczą kojarzymy wszelkie odcienie różu – najlepiej, gdy towarzyszą one formom bogatym w rozmaite miękkości i krągłości. Wówczas wszystko jest takie sweet! Któż nie zna dziś również określenia słit focia? Oczywiście także w wersji sweet selfie. „W słit foci tło niekoniecznie jest istotne. Ważna jest mina, dzióbek, grymas, makijaż. Albo nowa obudowa telefonu, którą widać w lustrze.”[1] Powinna być oczywiście zrobiona z rąsi i lawina lajków na fejsiku poleci. Będzie słodko, słodziej, najsłodziej! Topos słodkiej dziewczyny nagminnie i do znudzenia powtarza się w tekstach muzyki disco polo. Zespół Alfa Boys śpiewa o pokochaniu słodkiej dziewczyny, którą nazywa słodziakiem.[2] Modelka w teledysku nieustannie układa usta w dzióbek jakby non stop pozowała do słit foci.

Z kolei współcześni socjologowie wciąż intensywnie zastanawiają się, czy gimnazjaliści są słodkimi nastolatkami czy postrachem narodu.[3] To się dopiero okaże, bo – jak wiadomo – nadmiar słodyczy prostą drogą prowadzi do przesytu, którego skutkiem są nieuchronne mdłości.

Środkiem wymiotnym może być bowiem nawet samo piękno.[4] W kontekście nadmiaru tego, co pożądane, Immanuel Kant podkreślał, że nic tak nie napawa wstrętem jak czysta słodycz.[5] Nadwyżka słodkości staje się wszak z czasem nie-do-zniesienia, budząc specyficzny rodzaj mdłości, a mianowicie wstręt ze znużenia, następujący na przykład po zbyt obfitym używaniu słodyczy czy seksu.[6] Nadmiar słodyczy wprowadza nas w konfuzję, w horyzoncie nasycenia konotując nadmiar rozkoszy i przesyt. Jak podkreśla dociekliwy badacz tego zjawiska, Winfried Menninghaus, właśnie paradygmat wstrętu w następstwie nasycenia zawsze zachowuje więcej niż podskórne związki z rozkoszą. Albowiem wstręt w następstwie nasycenia powstaje w miejsce samej rozkoszy, stanowiąc ślad ekscesu[7] – na przykład obżerania się słodkościami czy nurzania się we wszelkich odmianach słodkości mniej lub bardziej dosłownie pojętych. W efekcie zaczyna nas mdlić…

Z kolei zdaniem Jaen-Paula Sartre’a[8], co wciąż pozostaje aktualne, mdłości służą autopercepcji obserwatora oraz autentycznemu doświadczaniu egzystencji.[9] U francuskiego egzystencjalisty, podobnie jak u Friedricha Nietzschego, doznanie to wyróżnia wybrańców poznania, a błysk wstrętu figuruje jako wydarzenie, które ma zdolność objawiania.[10] Mdłości kryją więc ogromny potencjał krytyczny: można je bowiem opanować, czy też posiąść, przyswajając jako formę poznania[11], by zmagać się z własną wolnością i próbować jej do czegoś „użyć”, niezależnie od epoki, w której się żyje i niezależnie od typu słodyczy, jakie się przyswaja. Może zresztą ów krytyczny potencjał jest szczególnie nośny właśnie teraz, w epoce ponowoczesnej, w której królują kultura konsumpcyjna i tyrania możliwości, a nadmiar słodkości atakuje nas ze wszystkich stron?

Jak metaforę „słodkie” przełożyć na sztuki wizualne? Jak zbudować napięcie pomiędzy apetytem i uwodzeniem słodyczą a przesytem i mdłościami? A może słodkość zawsze musi pociągać za sobą nudności? Zuzanna Janin w 1997 roku na druciany szkielet naturalnej wielkości nałożyła watę cukrową, tworząc swój autoportret i tytułując go „Słodka dziewczyna (Zuzanna)”. W dziele tym słodka dziewczyna – niczym ideał kociaka-słodziaka z piosenki Alfa Boys – z czasem zamienia się w szkielet, kreując tym samym współczesną wersję vanitas. Można powiedzieć więc, że ponownie poruszamy się od słodyczy do mdłości, które służą autopercepcji.

Kant sugerował unikanie czystej słodyczy, która zawsze budzi wstręt – można też dodać, że prowadzi do cukrzycy, która jest jedną z chorób cywilizacyjnych, znamiennych dla naszych czasów. Cukrzycę estetyczną – pozwolę sobie na zaproponowanie nowej terminologii w tej sferze – wywołuje kicz, jaki z natury jest słodki. W jaki sposób zatem „słodzić” w sztuce, by ani nie przesłodzić, ani nie pozostać przy niedosłodzonym? Jak operować słodkością, by uczynić z niej  świadomie stosowaną strategię artystyczną? Recepty kulinarne mają na to sposób, zachęcając nas do kreowania smaków słodko-gorzkich czy słodko-kwaśnych. Jakie receptury mogą pojawić się w ramach sztuk wizualnych?

Marta Smolińska

 

[1] http://nowewyrazy.uw.edu.pl/haslo/slit-focia.html, dostęp: 21.04.2016.
[2] https://www.youtube.com/watch?v=sOS6lc8hGmc
[3] http://www.gimnazjum.razem.pl/?p=353, dostęp: 21.04.2016.
[4] Winfried Menninghaus, Wstręt. Teoria i historia, tłum. Grzegorz Sowiński, Kraków 2009, s. 36-37, 14.
[5] Ibidem, s. 36.
[6] Ibidem, s. 26.
[7] Ibidem, s. 51.
[8] Porównaj: Jean-Paul Sartre, Mdłości (La Nausée, Paris 1938), tłum. Jacek Trznadel, Warszawa 1974.
[9] Winfried Menninghaus, op. cit., s. 15, 430.
[10] Ibidem, s. 430.
[11] Ibidem, s. 475.